Zwycięstwa Zagłębia, Pogoni i Górnika w sobotnich meczach 33. kolejki LOTTO Ekstraklasy

Za nami trzy sobotnie mecze 33. kolejki LOTTO Ekstraklasy. Do największej niespodzianki doszło w Poznaniu, gdzie Lech przegrał z Zabrzańskim Górnikiem 2:4. W Płocku kibice gospodarzy też nie mogą być zadowoleni, Wisła uległa Zagłębie Lubin 1:2. Jedynym klubem, który zdobył u siebie punkty była Pogoń Szczecin, podopieczni Kosty Runjaica pokonali Sandecje Nowy Sącz 2:0.

W pierwszym dzisiejszym meczu 33. kolejki LOTTO Ekstraklasy Wisła Płock przegrała z Zagłębiem Lubin 1:2, chociaż wydawało się, że znowu wygra, gdy w 30. minucie Nico Varela wykorzystał rzut karny. Podopieczni Mariusza Lewandowskiego odpowiedzieli jeszcze w pierwszej połowie za sprawą Patryka Tuszyńskiego. Zwycięskiego gola w doliczonym czasie z jedenastki zdobył Filip Starzyński.

Wisła Płock – Zagłębie Lubin 1:2 (1:1)

Nico Varela 30′ – Patryk Tuszyński 37′, Filip Starzyński 90+1′

 

W grupie spadkowej także mamy bardzo ciekawe mecze, w dzisiejszym Pogoń zmierzyła się z Sandecją Nowy Sącz. Gospodarze od początku dominowali, ale na prowadzenie wyszli dopiero w 42. minucie. Ricardo Nunes zagrał zbyt głęboko w pole karne, wydawało się, że Michał Gliwa ją złapie, ale bramkarz gości fatalnie przepuścił ją pod rękami i podarował bramkę podopiecznym Kosty Runjaica. Prowadzenie tuż na początku drugiej połowy podwyższył Adam Buksa, który wpakował piłkę do pustej bramki.

Pogoń Szczecin – Sandecja Nowy Sącz 2:0 (1:0)

Ricardo Nunes 42′, Adam Buksa 51′

 

W ostatnim sobotnim meczu mieliśmy najbardziej emocjonujące spotkanie, Lech Poznań podejmował Górnika Zabrze. Gospodarze mogli wyjść na prowadzenie w 8. minucie za sprawą Kamila Jóźwiaka, który uderzył sprzed pola karnego, ale trafił w słupek. Podopieczni Marcina Brosza odpowiedzieli także strzałem z dystansu, w wykonaniu Szymona Żurkowskiego, pomocnik Górnika kopnął jednak za słabo by pokonać bramkarza Poznaniaków. W następnej akcji Zabrzanie wyszli na prowadzenie. Rafał Kurzawa z lewej strony dośrodkował w szesnastkę Lecha, tam Marcin Urynowicz przyjął piłkę, obrócił się z nią i uderzeniem w okienko nie dał szans Matúšowi Putnocký’emu. Gospodarze blisko wyrównania byli w 27. minucie. Jóźwiak dośrodkował w pole karne, tam Tymoteusz Klupś nieznacznie się pomylił, strzelając głową. Niewykorzystana sytuacja zemściła się na Poznaniakach. Po upływie ponad dwóch kwadransów, Żurkowski strzelił sprzed pola karnego, futbolówkę odbił Putnocký, ale przy dobitce Mateusza Wieteski był bez szans. W drugiej połowie nadal dominował Lech, ale strzały gospodarzy były fatalne. Przykładem może być uderzenie Wołodomyra Kostewycza z rzutu wolnego, które pozostawiło wiele do życzenia. Marzenia o jakichkolwiek punktach gospodarzom mógł zabić Damian Kądzior, dostał on podanie od Kurzawy i zamiast strzelać to chciał przełożyć futbolówkę, obrońcy Lecha skutecznie powstrzymali tą kontrę. Chwilę później jednak cała defensywa zawiodła. Kurzawa wrzucił z autu w szesnastkę, piłka dostała kozła, trafiła do Szymona Matuszka, ten uprzedził bramkarza i zdobył trzecią bramkę dla swojej drużyny. Nie był to jednak ostatni gol podopiecznych Marcina Brosza, znowu Kurzawa był na skrzydle, uderzył z ostrego kąta, Putnocký ponownie dobrze interweniował, ale przy dobitce Kądziora nie miał szans. Dwie minuty po golu Górnika, Lech zdobył bramkę honorową. Maciej Makuszewski wrzucił w pole karne, tam najwyżej wyskoczył Ołeksij Chobłenko i precyzyjnym uderzeniem zdobył gola. Podopieczni Nenada Bjelicy troszkę zamazali zły wynik golem z przewrotki Macieja Gajosa w doliczonym czasie gry. Ostatecznie Zabrzanie wygrali w Poznaniu 4:2.

Lech Poznań – Górnik Zabrze 2:4 (0:2)

Ołeksij Chobłenko 75′, Maciej Gajos 90+3′ – Marcin Urynowicz 18, Mateusz Wieteska 35′, Szymon Matuszek 69′, Damian Kądzior 73′

 

Post Author: Krzysztof Gajdur

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *