Rosjanie cwane lisy, a najlepsze ich walizy

Przymykanie oko na dopingowiczów, walizki z pieniędzmi, policja, umywanie rąk – trzeba przyznać, że abdykujący prezydent Międzynarodowej Unii Biathlonowej zapewnił nam nie lada rozrywkę na początek sezonu ogórkowego.

 

Słabość władz Międzynarodowej Unii Biathlonu do Rosji była znana nie od dziś. Wielokrotnie przymykano oko na przeróżne sprawy, ofiarowano Rosjanom finał obu najważniejszych cyklów czy uparcie próbowano przyznać Tjumeni organizację Mistrzostw Świata. Sprawy przeszłyby bez echa, ale afera dopingowa sprzed kilku lat dolewała oliwy do ognia. Wiele reprezentacji bojkotowało zawody w odległych zakamarkach Syberii i nie godziło się na pobłażliwość IBU względem Rosjan. Bojkotowano jedne, drugie, trzecie zawody…ale jak można było się spodziewać, oprócz pożywki dla pismaków, nie przyniosło to absolutnie niczego. Na całe szczęście, wreszcie coś się ruszyło w tej sprawie i to z wysokiego C!

 

Zdjęcia do biathlonowego melodramatu rozpoczęły się wtorkowym porankiem. Wówczas do salzburskiej siedziby Międzynarodowej Unii Biathlonu wparowała austriacka policja, która, zapewne w rytmach mozartowskiej Lacrimosy, przetrzepała biura prezydenta IBU Andersa Besseberga i sekretarz generalnej Nicole Resch. Zupełnie przypadkowo, jeszcze w tym samym dniu, ów pani sekretarz zrezygnowała z pełnienia swojej funkcji do czasu zakończenia sprawy. Swoje trzy grosze dorzuciła również WADA, informująca o podobnych działaniach w posiadłości Besseberga. Jednak to było dopiero preludium.

 

IBU manipulowała i sabotowała systemem paszportów biologicznych. Rosja otrzymywała tajne informacje od IBU, w raportach pisano, że te sprawy należy załatwić. Z jakiegoś powodu IBU nie sięgało głębiej i nie badało skrajnie nietypowych wskaźników biopaszportów Rosjan. Gdy po Soczi sytuacja się pogorszyła aby nie obwiniać biathlonistów IBU zabrała podejrzane paszporty z bazy RUSADA. Od dawna istnieje zmowa między tymi instytucjami. Nie mogę mówić o szczegółach, ale oczywistym jest, że sprawa dotyczy korupcji – dodał dla norweskiej telewizji Grigorij Rodczenkow, znany również jako Edward Snowden rosyjskiego sportu.

 

Jakże szokujące okazały się informacje przekazane nazajutrz przez francuskie Le Monde. Dziennikarze doszli do Rodczenkowa, który wskazał osobę Jewgienija Ustjugowa, kwestionując jego osiągnięcia. W portfolio Rosjanina wyróżniają się przede wszystkim trzy medale olimpijskie, w tym dwa złote z Vancouver (sztafeta i bieg masowy) oraz dwa srebrne medale Mistrzostw Świata z 2011, które były rozgrywane, a jakże, w syberyjskim Chanty-Mansyjsku. Zaraz po igrzyskach w Soczi, Ustjugow zakończył karierę. Decyzja była o tyle dziwna, że miał dopiero 28 lat na karku. Co ciekawe, w okolicach wyjątkowo udanych igrzysk w Vancouver przeprowadzono badanie krwi Rosjanina, które wykazały pewne nieprawidłowości. Sprawę zamieciono pod dywan, lecz teraz WADA postanowiła zajrzeć i tam. Jeżeli medale zostaną odebrane Ustjugowowi, wówczas złoto z biegu masowego w Vancouver zostanie przyznane Martinowi Fourcadowi, co będzie jego szóstym mistrzostwem olimpijskim w karierze.

 

Standardowo, jeśli w grę wchodzi doping, to muszą pojawić się pieniądze. Zarówno prezydent IBU, jak i sekretarz generalna zostali posądzeni o przyjęcie łapówki od Rosjan. WADA utrzymuje zarzuty stawiane przez Rodczenkowa, który wspomina o tajemniczych walizkach pełnych pieniędzy, otrzymanych przez władze IBU jeszcze w 2013 roku. Sytuacja miała się powtarzać kilkukrotnie, jak chociażby w momencie głosowania na organizację Mistrzostw Świata. Jednym z dowodów jest styl życia Andersa Besseberga. Wspaniała posiadłości, kilka bardzo drogich samochodów, czy powtarzające się eskapady prezydenta IBU na Rosję. Jeżeli pensja głowy IBU jest tak wysoka, to już tam lecę! Oficjalnie mówi się o kwocie 240 tysięcy dolarów otrzymanych od towarzyszy z Rosji. Ogólnie Besseberg został posądzony o 65 przypadków tuszowania stosowania nielegalnych środków przez kolegów i koleżanki ze wschodu. W skrócie: nasz norweski koleżka nieźle się bawił.

 

Sprawa dopiero raczkuje, ale ze swoich stanowisk zrezygnowała sekratarz generalna Nicole Resch oraz Anders Besseberg, który piastował posadę prezydenta przez ponad 25 lat, odkąd została utworzona Międzynarodowa Unia Biathlonu. Wyroki wydają się nieuniknione, co będzie bardzo przykrym końcem ery Besseberga. W dużej mierze to właśnie on sprawił taką popularyzację dyscypliny. Jeszcze dwadzieścia lat temu podczas Igrzysk w Nagano była to prymitywna dyscyplina. Widownia systematycznie rosła o kolejnych nowych kibiców, w tym z Polski. Wprowadzono nowe formy rywalizacji. Przede wszystkim niesamowicie widowiskowy bieg ze startu wspólnego. Przyczyniło się to do drastycznego podwyższenia poziomu zawodów. Teraz najszybsi strzelcy spędzają na strzelnicy około 20 sekund. Gdzie te czasy, gdy zajmowało to średnio ponad minutę? Nie mówiąc już o poziomie jaki prezentują zawodnicy podczas biegu. Z pewnością zrobił wiele dobrego, więc nie ma co umniejszać jego kadencji do łapówek i całego tego szwindlu. Jednak to losy rosyjskiego sportu będą znacznie ciekawsze. Komitet olimpijski dwukrotnie pokazał, że nie będzie tolerował takiego zachowania. Pytanie, czy zakaz występowania pod narodowymi barwami to wystarczająca kara. Jeszcze gorzej muszą czuć się sportowcy. Wierzę, że nie wszyscy stosowali doping i wykluczanie zawodników to nie jest odpowiednie postępowanie. Jedno jest pewne, sprawa nie obejdzie się bez echa, ponieważ to kolejna duża afera w przeciągu tych kilku lat po Igrzyskach w Soczi. Swoją drogą musimy sobie zadać pytanie: co jeszcze wyjdzie na jaw? Ponieważ za każdym razem, gdy echa poprzedniej afery cichną, pojawiają się kolejne.

 

inf.własna+biathlon.pl+biathlonworld.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *