Po prostu genialne! – podsumowanie Giro d’Italia 2018

Historyczne chwile, niesamowite emocje i legendarny atak – 101.edycja Giro miała wszystko, co powinien mieć wyścig, zapadający w pamięci kibiców na zawsze.

 

Nie bez przypadku włoskie Giro jest uważane przez wielu kibiców za najciekawszy kolarski wyścig wśród trzytygodniowców. La Corsa Rosa ponownie udowodniła, że jest wyścigiem jedynym w swoim rodzaju, przeplatającym zarówno piękne widoki, oraz zaciętą walkę o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej, czym w ostatnich latach z pewnością nie może pochwalić się Tour de France. Tylko najwięksi maruderzy mogą narzekać na poziom tegorocznej edycji. Można rzec, był to wyścig kompletny.

 

Znalezione obrazy dla zapytania giro d'italia

 

Egzotyczny początek
101.edycja Giro przeszła do historii zaraz po starcie, bowiem nigdy wcześniej wielki tour nie ruszył spoza Europy. Jako pierwszy na ten krok zdecydował się dyrektor włoskiego wyścigu – Mauro Vegni. Od dłuższego czasu w kuluarach mówiło się o możliwej ekspansji Giro d’Italia do Japonii czy Stanów Zjednoczonych, lecz postawiono na Izreal. Trzy początkowe etapy były wspaniałym momentem dla lokalnych kibiców, trochę mniej dla tych europejskich. Nie można odmówić rangi wydarzenia, jednak pustynne widoki wokół długiej i szerokiej autostrady, to nie jest coś czego pragną prawdziwi kolarscy zapaleńcy. Zawodnicy również nie mieli łatwego życia. Blisko sześciogodzinna jazda w upale wymagała specjalnej uwagi lekarzy, gdyż bardzo łatwo było o odwodnienie.

 

Izraelski wypad może drastycznie wpłynąć na najbliższą historię wielkich kolarskich wyścigów. Jak się okazało, wydawałoby się karkołomna operacja przewożenia całego peletonu przez wiele tysięcy kilometrów w trakcie jednego dnia, nie była dużą przeszkodą. W trakcie nadchodzącej dekady możemy być świadkami coraz to bardziej egzotycznych kierunków. Opinie na ten temat są różne. Z jednej strony, konserwatywni kibice uważają, że wyścigi powoli będą tracić swoją tożsamość. Z drugiej strony, powinniśmy się cieszyć z popularyzacji ukochanego sportu. W końcu tych kilka pierwszych etapów wielkiej krzywdy nie zrobi, ale być może przyciągnie obcych sponsorów, jakże potrzebnych dla istnienia kolarskiego peletonu.

 

Niekończąca się pustynia to Izrael jaki zapamiętamy | zdjęcie: timesofisreal.com

 

Nowa gwiazda
Przechodząc do tego co powinno interesować nas najbardziej – rywalizacji, kto wie czy nie oglądaliśmy narodzin nowej gwiazdy. Odważę się stwierdzić, że lukę pozostawioną po odejściu Alberto Contadora, właśnie wypełnił Simon Yates. Razem z bratem bliźniakiem Adamem, w ciągu paru ostatnich lat wyrobili sobie markę. Kibice pokochali Simona, nawet włoscy tifosi, którzy przede wszystkim zapatrzeni są w miejscowych bohaterów. Trzy wygrane etapy, dwukrotnie drugi i ponad tydzień jazdy w prestiżowej Maglia Rosa, dorobek zawodnika drużyny Mitchelton-Scott wygląda imponująco. Zawziętość, waleczność, ciągłe próby ataków i solowe zwycięstwa, tak zapamiętany został Simon Yates z Giro d’Italia. W sierpniu skończy 26 lat, biorąc pod uwagę tzw.idealny wiek kolarza, przed Brytyjczykiem stoi świetlana przyszłość.

 

Znalezione obrazy dla zapytania simon yates giro

Simon Yates zdobył właśnie olbrzymią rzeszę fanów | zdjęcie: Eurosport Asia

 

Panowie sprinterzy
Każdy kibic na myśl o etapach sprinterskich powinien mieć w głowie sylwetkę Marka Cavendisha, Andre Greipela czy Marcela Kittela. Od lat do drzwi czołówki sprinterów dobijają się kolejni utalentowani zawodnicy, którym brakuje instynktu zwycięzcy. Dzięki wspaniałej postawie podczas Giro d’Italia, Elia Viviani i Sam Bennett, nieśmiało rozgościli się w elicie. Nieśmiało, ponieważ we Włoszech zabrakło wymienionej na początku trójki czy też trzykrotnego mistrza świata Petera Sagana, jednak razem aż siedem zwycięstw Vivianiego i Bennetta, a także absolutna dominacja względem pozostałych zawodników na płaskich etapów robi ogromne wrażenie. Dopóki nie zobaczymy bezpośredniej walki pomiędzy dotychczasową elitą, a Włochem i Irlandczykiem, dopóty nie dowiemy się na co ich stać. Jestem skłonny stwierdzić, że Viviani będzie w przyszłości wygrywał etap za etapem. Mało kto potrafi się pochwalić takim przyspieszeniem jak torowy mistrz olimpijski w omnium z Rio.

 

Znalezione obrazy dla zapytania elia viviani sam bennett

W Rzymie najszybszy był Sam Bennett | zdjęcie: independent.ie

 

Wspaniały rekord
Mówiąc o historycznych występach, nie sposób pominąć Adama Hansena. Zakończone niedawno Giro było jego dwudziestym ukończonym wielkim tourem z rzędu. Takim osiągnięciem nie może pochwalić się nikt inny. Począwszy od Vuelta a Espana 2011, Australijczyk był nieugięty przez następne blisko siedem lat. Przez ten czas wygrał dwa etapy, pierwszy na Giro w 2013 roku, drugi na Vuelcie w 2014 roku. Wiemy już, że seria nie będzie kontynuowana. Adam odpuści nadchodzący Tour de France, aby zregenerować się przed dalszą częścią sezonu.

 


Czy ktoś pobije rekord Hansena? | zdjęcie: eurosport.interia.pl

 

Geniusz w cieniu
O wydarzeniach z Giro można mówić w nieskończoność. Świetnie pokazał się Ekwadorczyk Richard Carapaz, który został pierwszym reprezentantem swojego kraju, mogącym pochwalić się etapowym zwycięstwem w wyścigach trzytygodniowych. Swoją biernością rozczarował Miguel Angel Lopez. Fatalne dni przeżył Fabio Aru, a Thibaut Pinot zakończył przygodę w szpitalu, z powodu skrajnego wyczerpania. Trzeba jednak powoli kończyć, a nie było jeszcze ani słowa o zwycięzcy, o Chrisie Froomie.

 

Christopher Froome wygrał właśnie trzeci wielki tour z rzędu | zdjęcie: SportsAlert

 

Kontrowersyjny, niesławny po aferze dopingowej, Chris Froome rozbudził na nowo dyskusję na temat swojej osoby. Począwszy od jesieni zeszłego roku, nad Brytyjczykiem urodzonym w Kenii zebrały się czarne chmury. W próbce pobranej z organizmu Froome’a wykazano dwukrotne przekroczenie normy salbutamolu. Jednak odkąd pojawiły się wyniki, tak nadal nie podjęto decyzji w sprawie zawodnika. Grożono sześciomiesięczną dyskwalifikacją, grożono odebraniem zwycięstwa w Vuelcie. Nie zrobiono nic w tej sprawie, więc trudno się dziwić irytacji kibiców, gdy zamieszany w aferę dopingową kolarz nie tylko wygrywa Giro, ale robi to w nieprawdopobnym stylu! Atak na Colle delle Finestre błyskawicznie był porównywany do ataków legendarnych Fausto Coppiego i Eddy’ego Merckxa. W najnowszej historii kolarstwa po prostu nie było takich ataków, na osiemdziesiąt kilometrów do mety, bez jakiejkolwiek kalkulacji. Można powiedzieć, że takie ataki to właśnie sól kolarstwa…oby ta sól okazała się solą, bezpieczną od wszelkich skażeń. W razie kolejnej afery wizerunek kolarstwa ponownie zostanie nadszarpnięty. Tu już nie chodzi o sympatię do “Białego Kenijczyka”, ale o samą dyscypliny. Niestety boli taka, a nie inna otoczka zwycięstwa Froome’a. To kolejny wyścig kiedy nie mówimy o zwycięzcy, a podejrzeniach o stosowaniu dopingu. Czy kiedyś skończy się ta nieszczęsna fala?

Post Author: Michał Sikora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *