Neapol i Ancelotti – zauroczenie czy miłość?

Jeden z największych transferów przed startem następnego sezonu właśnie już poznaliśmy. Carlo Ancelotti oficjalnie związał się trzyletnim kontraktem z Napoli.

Kiedy Ivan Zazzaroni kilkanaście dni temu jako jeden z pierwszych dziennikarzy we Włoszech poinformował, że Carletto jest brany pod uwagę jako nowy trener zespołu spod Wezuwiusza, pomyślałem: “To byłoby coś wielkiego”! I nie da się ukryć, tak medialne nazwisko już dawno nie było w Neapolu. Dawniej kibice zachwycali się Diego Maradoną, który stał się niemal postacią boską na południu Włoch. Bądźmy szczerzy, piłkarz i trener z 34 tytułami na koncie ma przejść do klubu, który od 2004 roku ma nowego właściciela i w swojej historii zebrał “ledwie” dziesięć trofeów? Paradoksalnie, kilka miesięcy temu taka osoba pewnie zostałaby wyśmiana. Mało tego, jej słowa miałyby miano kompletnego absurdu. Dzisiaj taki osobnik powinien uderzyć się w pierś za swój brak wiary.
Ancelotti po przedwczesnym zakończeniu przygody z Bayernem wziął sobie kilka miesięcy wolnego, aby wypocząć i naładować akumulatory. W ostatnich dniach wokół jego osoby pojawiało się mnóstwo plotek, które w większości przypadków nie znalazły odzwierciedlenia (między innymi domniemane zainteresowanie Arsenalu). W tym momencie nowym pracodawcą Carlo zostało Napoli, które związało się z trenerem trzyletnią umową, na mocy której Włoch zarobi 5 milionów euro za rok pracy, a półtorej miliona tej samej waluty powędruje do jego sztabu szkoleniowego. Nie da się ukryć, że pensja Ancelottiego robi wrażenie. Jeszcze niedawno funkcję trenera piastował Maurizio Sarri, który zarabiał niemal trzy razy mniej i zdobył najwięcej punktów w historii klubu. Czy ma to sens, jeśli można było taniej?
Okazuje się, że jak najbardziej. Wpierw należy zacząć od byłego opiekuna Empoli, który zakończył pracę w Neapolu z 23 maja bieżącego roku. Sarri został zwolniony, a w zamian otrzymał pół miliona euro, które miał zapisane w kontrakcie jako odprawę. Najprawdopodobniej jego nowym klubem będzie Chelsea, ale Zenit Sankt Petersburg także ma chrapkę na Maurizio. Czy statystycznie klub miał powód do zwolnienia trenera?
Tak naprawdę nie. Warto przypomnieć, że w tym sezonie Napoli piastowało pozycję lidera rozgrywek przez 21 kolejek – po raz ostatni taka sytuacja miała miejsce w sezonie 1989/1990, kiedy to trenerem był Alberto Bigon i zdobył scudetto. Nie zdarzyło się także, żeby drużyna mająca ponad 90 “oczek” na koncie nie zdobyła mistrzostwa Włoch. Na taki poziom zespół podniósł 59-letni trener.
Błędem szkoleniowca natomiast był brak rotacji, przez co podstawowa jedenastka w końcówce sezonu nie była w pełni przygotowana fizycznie. Do tego metody neapolitańskiego szkoleniowca połączone z porażką Interu w ważnym meczu z Juventusem spowodowały, że w meczu z Fiorentiną byli tłem dla Giovanniego Simeone i spółki.
***
Okej, zatem co takiego da Ancelotti Neapolowi, czego nie mógł dać Sarri? Uznanie na rynku transferowym i duży argument w negocjacjach. W mojej skromnej opinii styl gry drużyny niedawno zwolnionego trenera był zdecydowanie lepszy (może nawet najlepszy w Europie), aniżeli ten stosowany przez Carletto w Monachium, natomiast to nie będzie miało w tym momencie żadnego znaczenia.

Jak zatem ja się zapatruję na ten ruch De Laurentiisa? Renoma ligi wzrośnie, coraz większe nazwiska dzięki Ancelottiemu będą zastanawiały się nad przeprowadzką do Neapolu… i Polska będzie miała z tego pożytek. Jak się okazuje, jednym z wymagań byłego trenera Realu Madryt było pozostawienie w klubie Arkadiusza Milika. Tym samym wydaje się, że to właśnie reprezentant Polski ma być główną postacią w nowym projekcie “Ancelotti e Napoli”. Dużo też znaczy fakt, że Carlo wyszedł ze swojej strefy komfortu i wolał objąć ekipę “Partenopei”, aniżeli jakikolwiek klub w Chinach. To niewątpliwie znaczy wiele dla kibiców.
Pojawia się w mojej głowie tylko jeden znak zapytania, przez który nie tryskam nadmiernym optymizmem. Mowa tutaj o “ogromnym mercato”, który właściciel klubu zapewnił Carlo tuż przed podpisaniem kontraktu. Duże ruchy będą możliwe dzięki jednoczesnej sprzedaży wartościowych piłkarzy (Mertens, Hamšík, Jorginho), natomiast nie chce mi się wierzyć, że Aurelio De Laurentiis wyłoży na stół ponad 100 milionów euro, aby np. sprowadzić Angela di Marię czy nawet Edinsona Cavaniego i zechce także utrzymać kadrę bez dużych strat w zgodzie z Finansowym Fair Play. Czas pokaże, czy się myliłem.
***
W moim mniemaniu to uczucie może nie zakończyć się na trzech latach. Widzę w tym potencjał na solidny związek, gdzie nie będzie ogromna potrzeba kłótni oraz kompromisów i żadna ze stron nie będzie się zastanawiała nad przedwczesnym złożeniem dokumentów rozwodowych u prawnika.

Post Author: Kamil Gieroba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *